Sejm nie odrzucił w środę rządowego projektu reformy Państwowej Inspekcji Pracy — inspektorzy mają dostać narzędzie, które pozwoli im szybciej walczyć z umowami śmieciowymi. Opozycja chciała skończyć z projektem już na starcie, ale koalicja rządząca przegłosowała jej wniosek.
Koniec z latami czekania na sąd — inspektor sam zdecyduje, czy masz prawo do etatu
Sejm odrzucił wniosek o odrzucenie rządowego projektu reformy Państwowej Inspekcji Pracy (ZA odrzuceniem: 184, PRZECIW: 227, wstrzymało się: 4). Projekt trafi teraz do prac w komisji.
Dziś jeśli firma zatrudnia kogoś na umowie zlecenia, ale ta osoba pracuje jak etatowiec — ma stałe godziny, stałe miejsce pracy, szef wydaje polecenia — PIP może jedynie złożyć pozew do sądu. Sprawa ciągnie się latami. Po zmianach inspektor pracy wyda decyzję administracyjną na miejscu: „ta umowa to faktycznie etat". Firma będzie musiała traktować pracownika jak pracownika — z płatnym urlopem, ochroną przed zwolnieniem i pełnymi składkami emerytalnymi.
Żeby decyzja zapadła, inspektor musi najpierw dać firmie szansę — najpierw polecenie naprawienia sytuacji, dopiero potem decyzja. Ochrona działa wstecz od dnia kontroli — pracodawca nie może zwolnić pracownika „na wszelki wypadek", gdy dowie się o kontroli.
Projekt dotyczy bezpośrednio około 1,4 miliona osób pracujących na zleceniu w warunkach typowych dla etatu. Branże szczególnie narażone to ochrona, sprzątanie, budownictwo, transport, gastronomia i lekarze kontraktowi.
Grzywny w górę, mandaty w górę
Projekt podwaja kary za łamanie praw pracowniczych. Grzywna za wykroczenie wobec pracownika wzrośnie z przedziału 1000–30 000 zł do 2000–60 000 zł. Przy recydywie — z 1500–45 000 zł do 3000–90 000 zł.
Mandaty, które inspektorzy mogą wystawiać na miejscu, rosną z 2000 zł do 5000 zł. Za powtórne naruszenie — z 5000 zł do 10 000 zł.
Dla pracodawców korzystających masowo z umów cywilnoprawnych zamiast etatów ryzyko finansowe wyraźnie rośnie. Ustawa daje jednak 6-miesięczny okres przejściowy — firma, która dobrowolnie zamieni umowy śmieciowe na etaty, nie poniesie kary.
Zapytaj urzędnika, zanim podpiszesz umowę
Projekt wprowadza też interpretacje indywidualne wydawane przez Głównego Inspektora Pracy. Za 40 złotych każdy pracodawca i każdy pracownik może zapytać, czy planowana umowa to w istocie stosunek pracy. Odpowiedź chroni przed karą.
PIP dostanie też narzędzia do kontroli zdalnych — inspektor będzie mógł sprawdzać dokumenty przez internet. Inspekcja, ZUS i skarbówka zaczną wymieniać dane, by wspólnie typować firmy do kontroli.
Na wdrożenie reformy przewidziano ponad 850 milionów złotych w ciągu 10 lat. PIP zatrudni 294 nowych pracowników, w tym 100 inspektorów.
Podsumowanie
25 lutego Sejm przepuścił do dalszych prac projekt, który może zmienić sytuację ponad miliona Polaków pracujących na umowach cywilnoprawnych. Wniosek o odrzucenie złożyła opozycja — PiS i Konfederacja — koalicja go odrzuciła. Projekt ma dodatkowy kontekst: jego uchwalenie przed 30 czerwca 2026 roku jest warunkiem wypłaty kolejnych środków z Krajowego Planu Odbudowy.